Ostatni tydzień małej Włoszki

AR MiTo for Maserati / foto: Alfa Romeo

W tym tygodniu taśmę montażową fabryki Mirafiori w Turynie opuści ostatnia Alfa Romeo MiTo. Najmniejszy model w gamie włoskiej marki utrzymał się w produkcji przez aż 10 lat. Niestety zgodnie z opublikowaną niedawno strategią grupy FCA (Fiat Chrysler Automobiles) mała Włoszka nie będzie miała następcy.

Wraz z ogłoszoną w zeszłym miesiącu nową koncepcją rozwoju, Alfa Romeo ma zostać jedną z sił napędowych włosko-amerykańskiego koncernu. Planowane jest zwiększenie zasięgu marki, jej pozycji na rynku oraz rozbudowa gamy modelowej o auta, na których będzie można zarobić – czyli SUV-y. Zmiany wymagają cięć, którym padło MiTo. Liczący dekadę model o niezbyt dużej sprzedaży po prostu musi wypaść z oferty.

Alfa Romeo Furiosa?

Zanim świat zobaczył subkompaktową Alfe ogłoszono konkurs na jej nazwę. Fani marki mogli zgłaszać swoje propozycje, które później podlegały otwartemu głosowaniu. Do ścisłego finału przeszły takie nazwy jak: Agea, Enos, Everso, Fira, Furiosa, Milo, Mod, Nevo, Solea, Sparvo, Velvetta i Ventura. Największą popularnością cieszyła się Furiosa i wszystko zapowiadało, że tę nazwę będzie nosił nowy model. Jednak nie zbadane są wyroki marketingowców i zamiast Furiosy na rynek weszło MiTo. Nazwa ta pochodzi od miast Milano oraz Torino. Mediolan ponieważ tam opracowano ten model, a Turyn ze względu na miejsce produkcji.

AR MiTo (2008–2013) / foto: Alfa Romeo

Sprzedaż rozpoczęto w II połowie 2008 roku, jednak na niektórych rynkach pierwsze auta pojawiły się dopiero na początku następnego roku. Oferta MiTo wystartowała z dwoma silnikami benzynowymi – 1.4 o mocy 78 KM i 1.4 Turbo Benzina 155 KM. Dla fanów diesli przygotowano 1.6 JTDm generujący 120 KM. Liczba odmian silnikowych szybko rosła. Już w 2009 roku oprócz wspomnianych wcześniej jednostek można było kupić MiTo z benzynowymi 1.4 (95 KM), 1.4 T-Jet (120 KM) lub 1.4 MultiAir (105, 135 lub 170 KM). Gamę uzupełnił również najmniejszy motor wysokoprężny 1.3 JTDm (95 KM). Na niektórych rynkach oferowano osłabione wersje silnika 1.4 TB – 150 zamiast 155 KM oraz 1.6 JTDm – 115 KM.

W 2012 roku MiTo otrzymało 2-cylindrowe turbodoładowane silniki 0.9 TwinAir o mocy 85 lub 105 KM. Nowoczesne jednostki napędowe o czym miałem okazję się przekonać dawały sporo frajdy z jazdy, ale grzeszyły zbyt dużym apetytem na paliwo.

Liftingi zamiast nowej generacji

AR MiTo (2013–2016) / foto: Alfa Romeo

Sprzedaż Alfy MiTo początkowo mogła w pełni zadowalać najważniejsze osoby w zarządzie Fiata. W roku 2009 wyprodukowano 65 342 sztuki. Później liczba sprzedanych aut oscylowała w zakresie 40-50 tys. egzemplarzy. Efektu świeżości nie da się utrzymywać w nieskończoność. Tąpnięcie nastąpiło już w 2012 roku, w którym z fabryki Mirafiori wyjechało zaledwie 24 857 MiTo. Rok później było jeszcze gorzej – 19 655 sztuk. Niestety zamiast ratować sytuację wprowadzeniem nowej generacji, zdecydowano się na przeprowadzenie kosmetycznego liftingu. W ramach zmian wprowadzono nowe kolory lakieru, wzory tapicerek, 5 calowy wyświetlacz oraz… chromowaną ramkę Scudetto, czyli charakterystyczny dla Alfy Romeo przedni wlot powietrza. Zmiany były na tyle kosmetyczne, że rozpoznawanie aut przed i po liftingu nie było łatwym zadaniem nawet dla miłośników marki.

AR MiTo (2016–2018) / foto: Alfa Romeo

Nie dziwi więc fakt, że lifting nie przyniósł pozytywnych zmian. Produkcja wciąż spadała do poziomu 16 894 szt. w 2014 i 13 909 w 2015 roku. Kolejnym ratunkiem miał być drugi lifting, tym razem obszerniejszy. Zmiany przedniej części nadwozia stały się w końcu na tyle widoczne, że auta po modernizacji był w stanie z daleka rozpoznać każdy, kto choć trochę interesował się motoryzacją. Większy retusz zahamował spadek zainteresowania, a nawet przyczynił się do niewielkiego wzrostu produkcji – 14 664 sztuki w 2016 roku, czyli o 755 więcej niż rok wcześniej.

W Polsce podobnie, jak na pozostałych rynkach europejskich MiTo cieszyło się największym zainteresowaniem w latach 2009-2011. Od 2012 roku obserwowany jest stopniowy spadek liczby rejestracji. W zeszłym roku do polskich nabywców trafiło zaledwie 69 egzemplarzy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *